• Wpisów:3
  • Średnio co: 1 rok
  • Ostatni wpis:4 lata temu, 11:44
  • Licznik odwiedzin:2 145 / 2282 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 

3

- Chyba żartujesz... - wydusiła Zoe z niedowierzaniem.
- Chciałabym. - schowałam twarz w dłoniach i wypuściłam głębokie westchnięcie. Kiedy podniosłam głowę, pozostałe dwie dziewczyny intensywnie się we mnie wpatrywały. Lucy powoli okręciła się na krześle przy biurku, na jej twarzy malowało się głębokie zamyślenie.
- No i co zamierzasz zrobić? - Zoe ponownie zwróciła się z pytaniem. Siedziała obok mnie na łóżku, nasze plecy oparte były o jego wezgłowie.
- Nie mam wielkiego wyboru, wie gdzie mieszkam.
Drzwi mojej sypialni otwarły się z hukiem, a naszym oczom ukazała się zdyszana Charlotte. Klapnęła na podłodze rozwiązując sznurówki i zdejmując buty. Sięgnęła rękami do włosów, by odgarnąć niesforne loki z twarzy.
- Sorry za spóźnienie, co przegapiłam? - podniosła się z podłogi, rzucając torbę na fotel i wspięła się na łóżko. Skrzyżowała nogi i patrzyła na mnie wyczekująco. Lucy przerwała ciszę.
- Bo jest prześladowana przez ekstremalnie przystojnego, ale przerażającego faceta, który śledził ją w drodze do domu, widział w samej bieliźnie, potem nagle następnego ranka zjawił się w jej kuchni i teraz są, jakby najlepszymi przyjaciółmi z jej mamą. - słowa wypływały niczym wartki potok z ust dziewczyny.
Oczy Charlotte robiły się większe z każdym wyrazem wypowiadanym przez Lucy. Jej wzrok błądził od twarzy do twarzy.
- Aha... I idzie z nim dzisiaj na randkę. - skończyła.
- C..co? - potrząsnęła głową, jakby starała się pomieścić tam wszystkie informacje. Na kilka sekund zapanowała grobowa cisza.
- Harry pojechał za tobą do domu? Miałam rację, że powinnyśmy zostać z tobą tamtej nocy! - Charlotte wyrzuciła ręce w górę, na znak dezaprobaty.
- Nie możesz po prostu mu odmówić? - zapytała Zoe.
- Ale on wie, gdzie mieszkam! Poza tym moja mama myśli, że on jest w ogóle najcudowniejszą rzeczą, jaka mogła mi się przytrafić! Jakbyś słyszała ją wczoraj... była taka szczęśliwa. Poza tym, wszystkie dobrze wiemy, jaką ma reputację. Nie chcę żeby komuś z moich bliskich stała się jakaś krzywda.
Lucy dotknęła stopami ziemi, zwiększając siłę obrotu na krześle.
- A co jeśli tobie stanie się jakaś krzywda? - powiedziała spokojnie.
Zakryłam oczy dłońmi żałując, że kiedykolwiek spotkałam Harry'ego. Prawdopodobnie gorzej już być nie mogło. Myślami byłam gdzieś daleko. Nawet nie miałam pojęcia, gdzie ma mnie zamiar zabrać, na tę "randkę". Używając terminu randka, postrzegałam go raczej luźno z uwagi na to, że wcale nie pragnęłam spędzić z nim tego wieczoru. Doskonale zdawałam sobie sprawę, że będzie szukał wszelkiej możliwości, żeby bez skrupułów zapoznać zakamarki mojego ciała z jego dłońmi. Oparłam się o ramię Zoe, gdy ta objęła mnie i mocno przytuliła.
- Będzie dobrze... - starała się mnie uspokoić, ale coś w jej głosie mówiło mi, że wcale nie była o tym przekonana.


***


Przeglądałam Tumblr, leżąc na brzuchu z nogami skrzyżowanymi w powietrzu. Fala niepokoju przeszła przez moje ciało, gdy zerknęłam na zegar stojący na nocnej szafce. Już niedługo i tortura spowodowana widokiem Harrego się rozpocznie. Przebiegłam palcami przez moje włosy, jeszcze wilgotne od wcześniejszego prysznica.
- Bo? - moja mama zawołała przez drzwi.
- Wejdź.
Popchnęła drewnianą powłokę i uśmiech momentalnie znikł z jej twarzy, kiedy zobaczyła jak zwlekam się łóżka.
- Dlaczego jeszcze nie jesteś ubrana? Harry niedługo przyjedzie!
Odwróciłam głowę i wywróciłam oczami. Gdyby tylko wiedziała, jaki on jest na prawdę. Szybko podeszła do mojej szafy, ale ją zatrzymałam.
- Mamo, poradzę sobie sama. - powiedziałam.
- Lepiej się pospiesz. - kiedy zamknęła za sobą drzwi, znowu opadłam na łóżko. Zaklęłam cicho, wypuszczając powietrze. Gwałtownie odwróciłam głowę, gdy mój telefon zaczął wibrować. Podniosłam go i otworzyłam


Nie odpisałam, odrzuciłam telefon na łóżko i ruszyłam w stronę szafy. Wyciągnęłam koszulkę, była bardziej ładna, niż seksowna. Chwyciłam za dekolt, żeby przeciągnąć ją przez głowę, ale zastygłam w pół ruchu. Zerknęłam przez okno i zaciągnęłam zasłony. Szybko się rozebrałam, rzucając ubrania na podłogę w międzyczasie wciągając na siebie obcisłe, czarne jeansy.
Długie czarne włosy opadły na ramiona, gdy patrzyłam na swoje odbicie w lustrze. Nałożyłam lekki makijaż, moje rzęsy wyglądały na dłuższe i ciemniejsze, na usta nałożyłam przezroczysty błyszczyk, a policzki musnęłam lekko różem. Odetchnęłam głęboko i wypuściłam powietrze ze świstem.
- Cholera.
Skoczyłam lekko, gdy usłyszałam jak mój telefon zabrzęczał. Przełknęłam głośno ślinę i odblokowałam świecący prostokącik. Ku mojej uldze, to była Lucy.



Mały uśmiech zagościł na mojej twarzy, gdy zdałam sobie sprawę, że jednak mam jakieś wsparcie. Wrzuciłam telefon do mojej torby, razem z kluczami i pozostałymi niezbędnikami. Mój wzrok po raz kolejny spoczął na zegarku. Miałam jeszcze 10 minut do przyjazdu Harry'ego. Towarzyszyło mi uczucie, jakby moje serce przemieściło się do gardła. To było okropne. Czułam się jakbym miała zdawać bardzo trudny egzamin, albo czekać na zatrważające wyniki u doktora.
W pewnym momencie usłyszałam samochód parkujący na podjeździe mojego domu. Wyjrzałam na zewnątrz, zerkając zza zasłony w moim pokoju. Z pokaźnego, ciemnego wozu wysiadł Harry. Po chwili widziałam jak wspina się po schodkach prowadzących do moich drzwi wejściowych. Szybko chwyciłam marynarkę wiszącą w mojej szafie, nie fatygując się odłożeniem wieszaka, który spadł, na swoje miejsce. W pośpiechu naciągnęłam buty z myślą, że im szybciej całe to spotkanie się skończy, tym lepiej.
- Bo! Harry przyjechał!
- Wiem!- bąknęłam w pośpiechu.
Nie chciałam być niemiła, ale cała sytuacja działała mi na nerwy. Niechętnie zwlokłam się ze schodów, by ujrzeć moją mamę, stojącą z wyczekującą miną w salonie.
- Wyglądasz cudnie. - uśmiechnęła się ciepło.
- Dziękuję, mamo.
Nasze głowy przeniosły się w kierunku, z którego dochodziło stukanie. Dała mi buziaka, zanim popchnęła mnie lekko w stronę drzwi. Odwróciłam się, by zobaczyć jak znika w korytarzu. Wzięłam głęboki oddech, starając się przygotować samą siebie, na to co mnie czekało. Nie pomogło. Tak na prawdę, nie wiem czy cokolwiek pomogło by mi przygotować się do tej sytuacji. Drżącą ręką chwyciłam klamkę i nacisnęłam ją. Pociągnęłam drzwi w moim kierunku, by zobaczyć wysokiego chłopaka z wyraźnymi dołeczkami w policzkach.
- Cześć, piękna.
 

 

2

Wysiadłam z samochodu, po tym jak wręczyłam należne pieniądze taksówkarzowi. Przyjaciółki siedzące w środku pomachały mi jeszcze na odchodne, gdy odwróciłam się od drzwi wejściowych mojego domu. Z całą pewnością mogę nazwać przesłuchaniem, to jak wypytywały mnie ze szczegółami o to, co wydarzyło się z Harrym. Wciąż byłam tym wszystkim wstrząśnięta.
Jak tylko weszłam do swojego pokoju, zrzuciłam z siebie ubranie i włożyłam je do kosza z pozostałymi rzeczami do prania. Przeczesałam ręką włosy i ruszyłam do szafki, która kryła szuflady pełne ciuchów. Gładko przeciągnęłam przez głowę luźny t-shirt i skierowałam się w stronę łazienki, nieporadnie próbując naciągnąć spodnie od pidżamy. Potwornie śpiąca odnalazłam włącznik światła i nacisnęłam go. Chwilę później, nie spuszczając wzroku ze swojego odbicia w lustrze, namacałam szczoteczkę do zębów i wycisnęłam na nią odrobinę pasty. Wyplułam resztki wody z buzi i znowu spojrzałam w lustro. Mój wzrok zawisł na fioletowym znamieniu na szyi, palce powędrowały w sine miejsce. Poczułam uszczypliwy ból i wzdrygnęłam się od nieprzyjemnego uczucia. Naznaczył mnie. Dreszcze zawładnęły moim ciałem, gdy przypomniałam sobie dotyk jego miękkich ust na mojej skórze, potrząsnęłam głową, by przestać myśleć o kojącym dotyku jego języka, otulającym podrażnienie. "Teraz jesteś moja". Słowa odbijały się echem w mojej głowie. Nieudolnie starałam się wypchnąć Harry'ego z moich myśli, wycierając mokrą twarz ręcznikiem.
Wreszcie dotarłam do łóżka. Zwinnym ruchem odrzucając pościel na bok, ułożyłam się wygodnie, naciągając kołdrę pod samą brodę. Przejechałam rękami po najbliższym obszarze, by po chwili znaleźć źródło ledwie słyszalnego brzęczenia. Podniosłam telefon, przymrużając oczy, przed ostrym światłem bijącym od jego ekranu. SMS od Harry'ego. Przysięgam, że moje serce przestało na chwilę bić, gdy wreszcie zmusiłam się otworzyć wiadomość.


Zeskoczyłam z łóżka i szybkim krokiem podeszłam do okna. Zaczęłam się rozglądać, aż w końcu mój wzrok zatrzymał się na dużym, czarnym aucie, zaparkowanym po drugiej stronie ulicy. Strach utknął we wszystkich moich kończynach.Harry stał oparty o samochód, ręce skrzyżował na silnie zarysowanej klatce.Nawet mimo ciemności, mogłam stwierdzić, że ma na twarzy ten swój arogancki uśmiech. Odepchnął się od maski i ruszył w stronę drzwi kierowcy. Zanim zdążyłam zauważyć, samochód nabrał prędkości i zniknął z pola widzenia.
- W co ja się wplątałam...

***

-Dzień dobry, Bo. - dobiegł mnie głos mojej mamy z wnętrza kuchni. Musiała usłyszeć, jak schodziłam po schodach. Idąc korytarzem, spojrzałam w lustro wiszące na ścianie. Spojrzałam drugi raz, przypominając sobie okropnego siniaka na mojej skórze. Szybko zakryłam szyję, przerzucając długie włosy na jedno ramię. Usatysfakcjonowana tym, że go nie widać pchnęłam kuchenne drzwi.
- Dzień dobry, ma... - zamarłam w miejscu, kiedy moim oczom, ukazał się chłopak z burzą ciemnych loków, siedzący na blacie. To nie mogło się dziać na prawdę. Moja mama stała tyłem do niego, więc czuł się swobodnie lustrując mnie od góry od dołu. Czułam zażenowanie. Po chwili jego wzrok przeniósł się na moją twarz.
- Och, Bo... Ten uroczy młodzieniec stał przed domem, więc zaprosiłam go do środka.
Jego twarz wyszczerzyła się w uśmiechu, ukazując wyraźne dołeczki.
- Cześć, Harry. - zmusiłam się do grzecznego tonu.
- Spokojnie, Bo... - mrugnął lewym okiem.
- Mamo, mogę z tobą przez chwilkę porozmawiać ? Na osobności. - zapytałam przez zaciśnięte zęby.
Posłałam Harry'emu zbolały uśmiech, zanim wyciągnęłam moją mamę na korytarz. Kiedy upewniłam się, że nie podsłuchuje, zaczęłam mówić.
- Dlaczego go wpuściłaś?! - szepnęłam ze złością.
- Powiedział, że jest twoim znajomym. Poza tym, jest taki uroczy. - odparła półgłosem.
- Mamo! On mógłby być mordercą, albo coś ! - mój głos zabrzmiał nad wyraz protekcjonalnie.
- Oczywiście, że nie jest mordercą. Harry jest rozkoszny.
Wywróciłam oczami. Byłam pewna, ze użył swojego "uroku". Potarłam dłońmi skronie, próbując znaleźć rozwiązanie całej tej sytuacji. Nie wiedziałam na kogo jestem bardziej zła, na Harry'ego, za to, że przylazł nieproszony, czy na moją mamę, że go wpuściła.
- Zrobiłam śniadanie. Chodź. - złapała mnie za rękę i wciągnęła do kuchni, gdzie niezmiennie siedział ON. Uśmiechnął się, gdy go wyminęłam i zajęłam miejsce obok, przy kuchennym blacie. Cicho wypuściłam powietrze, gdy jego dłoń przesunęła się po moim udzie. Odtrąciłam ją szybko, na co zareagował wyraźnym rozbawieniem. Miałam potworne przekonanie, że czerpał przyjemność z tego, że mu się opierałam. Moja mama stała tyłem do nas, skupiona na tym, by nie przypalić czegoś na patelni.
- Mmmm... - Harry zamruczał delikatnie. Zaczął się pochylać w moją stronę, ale szybko położyłam dłoń na jego ramieniu, zapobiegając tym samym, by przysunął się za blisko.
- Po co przyszedłeś? - wyszeptałam ostro.
- Żeby cię zobaczyć. - uśmiechnął się w odpowiedzi, w ogóle nie zwracając uwagi na mój surowy ton.
Zdjęłam rękę z jego ramienia. Nie podobał mi się sposób w jaki na mnie patrzył. Musiał być jeszcze jakiś powód jego wizyty, nieproszonej wizyty. Opuściłam głowę, nie będąc w stanie dalej mierzyć się z jego spojrzeniem. Podskoczyłam lekko na krześle, gdy poczułam, że chwyta moją brodę, kierując twarz z powrotem w jego stronę.
- Chcę cię gdzieś zabrać, jutro wieczorem. - powiedział.
Zadrżałam na te słowa, było to raczej stwierdzenie, niż pytanie. Moje oczy otworzyły się szerzej, gdy moja mama odwróciła się w naszą stronę z uśmiechem na twarzy.
- C...co? - rzuciłam.
- Och, byłoby wspaniale... prawda, Bo? - powiedziała z ekscytacją.
Harry opuścił dłoń z mojej twarzy, by przenieść ją na moje kolano. Już miałam zaprotestować, kiedy znowu wtrąciła się moja mama.
- Będziecie się świetnie bawić.
- Dlaczego po prostu nie zadzwoniłeś? Musiałeś tu przyłazić? - zapytałam sfrustrowana.
- Pewnie byś się nie zgodziła. - wyszeptał cicho.
- Co pozwala ci myśleć, że teraz się zgodzę ? - nie siliłam się na uprzejmy ton.
Przeniósł swoje spojrzenie na moją mamę, która wydawała się zła tym, że po prostu nie przystałam na jego "zaproszenie". Nie miałam dużego powodzenia u chłopców, więc z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że była uszczęśliwiona widokiem Harry'ego przed naszymi drzwiami. Dla niej było to spełnienie marzeń. Atrakcyjny facet, proszący jej córkę o wspólne wyjście. Dla mnie - najgorszy koszmar. Nie tylko zrobił mi potworną malinkę, wbrew mojej woli, dodatkowo widział mnie prawie nagą, a to wszystko w przeciągu zaledwie kilku godzin. A gdyby tego jeszcze było mało, to przerażał mnie samą swoją obecnością. Zanim zdałam sobie sprawę, moja mama i Harry, już ustalili wszystkie szczegóły, dotyczące godziny, na którą mam być gotowa jutrzejszego wieczoru. Moje usta otwarły się ze zdziwienia, gdy chłopak posłał mi pewny siebie uśmiech.
- No cóż, muszę się zbierać. Dziękuję za naleśniki, pani Ellis.
- Mów mi Heather.
Uśmiechnął się do niej, zanim zeskoczył z blatu. Zamarłam kiedy pochylił się w moją stronę i lekko musnął ustami mój policzek.
- Bo, odprowadź go. - moja mama poinstruowała mnie cicho.
Fuknęłam, gdy popchnęła mnie lekko w stronę chłopaka. Drzwi kuchenne zamknęły się i znalazłam się w korytarzu z Harry'm. Sama. Nie tracił ani chwili czasu, gdy przycisnął mnie do ściany. Zacisnęłam powieki, gdy jego ciało napierało na moje, nie pozwalając się ruszyć. Oba moje nadgarstki, zamknięte były w jego dużej dłoni. Widziałam jak się uśmiecha, gdy z całych sił starałam się zwiększyć przestrzeń między nami, ale był zbyt silny. Jego wysoka sylwetka bez trudu nade mną górowała.
- Nie rób tego... - powiedziałam błagalnym tonem.
Harry zignorował moje protesty, jego palce lekko ocierały skórę mojego policzka. Odgarnął długie włosy z mojego ramienia i wpatrywał się w fioletową plamkę, którą zrobił mi na szyi.
- Pasuje do ciebie. - wyszeptał mi do ucha.
Wzdrygnęłam się, kiedy przywarł ustami do znamienia na skórze. Był ostrożny, by nie przycisnąć za mocno. Poczułam ulgę, kiedy trochę się odsunął, mając nadzieję, że to koniec tortur i że za chwilę wyjdzie. Niestety, tak się nie stało. Po chwili znowu się zbliżył, jego kręcone włosy dotykały mojego policzka, kiedy umieścił jeszcze jeden pocałunek w miejscu, gdzie moja szczęka spotka się z szyją.
- Ładnie pachniesz. - powiedział ciężko oddychając.
Boleśnie przycisnął moje nadgarstki do ściany, zanim przywarł do mnie biodrami. Jęknęłam pod wpływem silnego ucisku, a Harry odetchnął gardłowo. Głowa bezwiednie oparła się na jego ramieniu i poczułam, że nogi w każdej chwili mogą odmówić mi posłuszeństwa. Jego tors opadał i wznosił się w szybkim tempie, kiedy zwiększył częstotliwość wdychanego i wydychanego powietrza. Zanim się zorientowałam uwolnił mnie ze swojego uścisku. Przekręciłam głowę, by zobaczyć jak wychodzi z mojego domu.
- Do zobaczenia jutro, Bo.
Puścił do mnie oko i zniknął za drzwiami. Kręciło mi się w głowie. Osunęłam się po ścianie, by usiąść na podłodze.
 

 

1

Bezzwłocznie starałam się wyszukać wzrokiem grupę moich przyjaciół w zatłoczonym pomieszczeniu. Impreza zdawała się powiększać, gdy tylko zapadł zmrok. Dom ledwie mieścił liczną grupę nietrzeźwych nastolatków. Właśnie wtedy zauważyłam dość atrakcyjnego faceta, stojącego w drzwiach prowadzących do kuchni. Jego twarz rozświetlił uśmiech, a brązowe oczy błysnęły w moich kierunku. Uśmiechnęłam się nieśmiało, kiedy zaczął iść w moją stronę, ale poczułam lekkie rozczarowanie, kiedy nagle się zatrzymał. Jego wzrok obrał jakiś punkt ponad moim ramieniem. Odwróciłam się by zobaczyć, co tak intensywnie przykuło jego uwagę. Wysoki chłopak z ciemnymi, kręconymi włosami przewiercał go gniewnym spojrzeniem. Nie rozpoznałam go od razu, ale po chwili historia, opowiedziana mi przez przyjaciółkę zaczęła krążyć w mojej głowie. Ten chłopak pewnej nocy stracił nad sobą panowanie. Pobił innego gościa do nieprzytomności. Był znany z gwałtownych zachowań, nie było się więc czemu dziwić, gdy brązowooki nieznajomy pośpiesznie się wycofał. Skierował się z powrotem prosto do kuchni, nawet się nie oglądając.
Prawie słyszałam swój puls, poczułam suchość w ustach. Stałam w miejscu jak zaklęta, gdy cień wysokiego mężczyzny pojawił się tuż przede mną. Mój zdenerwowany wzrok błądził po całej długości jego ciała, palce zacisnęły się nieco mocniej, wokół kubka, który trzymałam. Jego jeansy były idealnie dopasowane, a biała koszulka zdawała się uwielbiać jego tors. Dopiero miałam spotkać mroczny wzrok, który wiedziałam, że spoczywa na mojej twarzy.
- Zatańcz ze mną. - powiedział szorstkim głosem.
Nie zdążyłam nawet odpowiedzieć, gdy poczułam, jak mnie odciąga. Kubek który trzymałam wypadł mi i jego zawartość rozlała sie po podłodze. Duża dłoń umieszczona na dolnej części moich pleców zaczęła silnie przyciągać mnie do jego ciała. Podniosłam rękę i umieściłam na jego klatce piersiowej, lekko się odpychając. Jego obcesowe zachowanie całkowicie mnie zamurowało, nigdy nikt mnie wcześniej tak nie potraktował. Obecnie, mężczyzna bez imienia chwytał moją zaciśniętą dłoń i umiejscawiał ją sobie wokół szyi. Śmiało podniosłam wzrok, ogłuszona parą błyszczących oczu, spoglądających na mnie z góry. Były prawie w kolorze nefrytu, oprawione ciemnymi rzęsami. Szybko jednak otrząsnęłam się z intrygujących dreszczy, przechodzących przez moje ciało. Mój wskaźnik roztropności właśnie zaświecił się na różowo, usta w kształcie serca uformowały się w zagadkowy uśmiech.
- Jak masz na imię, piękna ?
- B...Bo... - wyjąkałam.
Znowu się uśmiechnął. Jego dominująca obecność, skierowała się do mojego ucha.
- Jestem Harry. - wyszeptał namiętnie.
Zanim się odsunął, przywarł całością swoich ust do miejsca tuż pod płatkiem mojego ucha. Zamknęłam bezwiednie oczy i zacieśniłam uścisk na jego szyi. Z trudem złapałam powietrze, gdy przycisnął moje biodra do swoich. Głęboki śmiech zawibrował w jego klatce piersiowej. Był wyraźnie zadowolony reakcją, którą ode mnie uzyskał. Nigdy wcześniej czegoś takiego nie doświadczyłam, to było oczywiste.
- Podobasz mi się. - znowu ten uśmieszek - Jesteś taka... niewinna.
Jego mroczny wzrok powędrował na moją klatkę piersiową. Czerpał korzyści ze swojego wzrostu, folgował sobie patrząc w dół mojego dekoltu. Moje palce opuściły kark, na którym spoczywały. Impuls, by zaczerwienić jego policzek rósł w szybkim tempie, ale stłumiłam go w strachu przed górującym nade mną mężczyzną. Uniosłam ręce, by odepchnąć go od siebie, ale momentalnie chwycił mnie za nadgarstki.
- Nawet nie próbuj. - powiedział ochryple.
Opuścił moje ręce, wzdłuż ciała, wciąż trzymając je w silnym uścisku. Wzdrygnęłam się, gdy bez pośpiechu umieścił swoją rękę w dolnych partiach moich pleców. Jego długie palce wkradły się do tylnej kieszeni moich jeansów i zdałam sobie sprawę, że szuka mojego telefonu. Jego dłoń zastygła i było oczywistym, że szukanie telefonu, nie było jego jedynym zamiarem. Ścisnął lekko mój pośladek, zanim wyjął swój obiekt poszukiwań z moich spodni. Cichy jęk wydostał się z moich ust, co spowodowało, że znowu uniósł kąciki ust.
Nie odezwałam się ani słowem, kiedy Harry wystukiwał na klawiaturze swój numer. Dźwięk przychodzącej wiadomości zabrzmiał sekundy później, zdałam sobie sprawę, że wysłał do siebie sms'a z mojego telefonu. Teraz miał mój numer. Co do cholery się dzieje ? Odeszłam od przyjaciół na dosłownie pięć minut, a teraz stałam z facetem, który ewidentnie myślał tylko o jednym. Gorące powietrze oplotło moją szyję, gdy pochylił się, by odłożyć telefon, na jego wcześniejsze miejsce. Przyciągnął mnie do siebie, co zmusiło mnie do wypuszczenia powietrza. Niskie jęknięcie, które wydobyło się z jego gardła lekko mnie zaskoczyło. Harry znajdował przyjemność w przyciskaniu moich piersi do swojego torsu.
- Przestań. - poprosiłam słabo.
Znowu poczułam wibracje spowodowaną jego śmiechem. Pochylił się z powrotem do mojego ucha.
- Nie wydaje mi się, maleńka. Trochę się zabawimy.
Poczułam ciarki, gdy to usłyszałam. Przerażał mnie, ale tym razem strach spowodował przypływ adrenaliny. Zamachnęłam się, by go uderzyć. Bez trudu zrobił unik, zanim moja dłoń dotknęła jego twarzy. Z zaciśniętych złością rysów jego twarzy, wyczytałam, że tego się nie spodziewał. W odpowiedzi agresywnie złapał mnie za przedramiona.
- Śmiało mogę powiedzieć, że będziesz dla mnie wyzwaniem. - niemal warknął - Podoba mi się to. - uśmiechnął się pod nosem.
Pochylił głowę, zmuszając mnie do umożliwienia mu dostępu do mojej szyi, gdy nagle poczułam jego usta na mojej skórze. Końcówki jego kręconych włosów drażniły mój policzek. Niechętnie uwolnił moją rękę, by swoją przenieść na tył mojego karku, uniemożliwiając mi ucieczkę. Od razu przeniosłam ją na jego tors i zaczęłam się odpychać, gdy poczułam jak mocno wpija się w moją szyję.
- Harry - wyjęczałam błagalnym tonem.
Zacisnęłam dłonie w pięści na jego koszulce, ból nasilił się, gdy na swojej skórze poczułam jego zęby. Jego gardłowy śmiech wypełnił powietrze, kiedy desperacko próbowałam uwolnić się z męskiego uścisku, zanim znowu zacznie robić mi malinkę. Przez moment czułam tylko jego miękkie usta, ale Harry nie pozwolił, by ten komfort trwał długo. Pożądliwie uszczypnął mnie zębami. Odetchnęłam z ulgą, kiedy przejechał językiem, po podrażnionym miejscu, pozostawiając kilka mokrych muśnięć, po czym dmuchnął zimnym powietrzem, co przyprawiło mnie o ciarki.
Harry odsunął się na krok uśmiechając się z wyższością, kiedy pozwolił mi wyrwać się z uścisku jego dużej dłoni. Moje palce od razu powędrowały w pulsujące od bólu miejsce na szyi. Zachłysnęłam się powietrzem, gdy znowu postanowił się zbliżyć.
- Teraz jesteś moja. - powiedział przyciszonym głosem.
Jeszcze raz zmierzył mnie od góry do dołu palącym spojrzeniem i jak gdyby nigdy nic odszedł pewnym krokiem. Przez chwilę stałam oniemiała, nie mogąc pojąć tego, co właśnie się wydarzyło.
- Cholera. - zaklęłam w duchu.
Łokciami torowałam sobie drogę pomiędzy ciepłymi ciałami, próbując odnaleźć moich znajomych. Kiedy wreszcie ich zauważyłam śmiali się i gadali między sobą, kompletnie obojętni na to co stało się sekundy temu. Otwarłam usta, żeby coś powiedzieć, ale nie wydusiłam z siebie dźwięku.
- Coś nie tak ? - Zoe zapytała ze zmartwieniem w głosie.
- J...Ja...
Lucy śmiało odgarnęła ciemne włosy z mojego ramienia. Ich oczy momentalnie powiększyły swoje rozmiary.
-Łał ! - Charlotte szeroko otworzyła usta ze zdziwienia. - Któż ci to zrobił ?
Momentalnie pożałowałam mojego ruchu, gdy bezmyślnie dotknęłam bolącego miejsca na szyi. Moja ręka znieruchomiała, tak jak moje spojrzenie, które utkwiło w miejscu po drugiej stronie pokoju. Głowy moich znajomych z ciekawością powędrowały za moim wzrokiem, chcieli wiedzieć co przykuło moją uwagę. A raczej kto. Harry stał tam i się gapił. Na jego pełnych ustach znowu zagościł ten dziwny uśmieszek. Widzieliśmy jak żegna się z gościem z którym właśnie rozmawiał i obrał swoją drogę do wyjścia. Puścił do mnie oko, po raz kolejny zostawiając mnie oniemiałą. Gapiłam się tak do póki całkiem nie znikł mi z oczu. Ponownie odwróciłam się do znajomych. Charlotte otworzyła usta, by wygłosić komentarz o zaistniałej sytuacji, ale zaraz urwała nie mogąc wydukać sensownego zdania. Lucy przerwała panującą ciszę.
- Cholera jasna.